Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Wszystko o sprzęcie na wyprawy off-roadowe

Moderator: luk4s7

Awatar użytkownika
vGreg
Posty: 951
Rejestracja: 01 gru 2011, 11:27
Auto: LJ70 z 92'
Kontakt:

Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: vGreg »

https://autokult.pl/wywiad-z-piotrem-so ... KVXHgzyzak

Piotr Sołtys prowadzi we Wrocławiu warsztat o nazwie Solter Motorsport. Nie byłoby w tym niczego szczególnego, gdyby nie jego podejście do przerabiania aut terenowych. W oparciu o doświadczenia zdobyte w motorsporcie przygotowuje na wyprawy samochody, które dają maksimum frajdy w krótkim czasie. Odwiedziłem go, by mógł opowiedzieć o szczegółach. To, czego się dowiedziałem, wywróciło moją wiedzę o wyprawowych pojazdach do góry nogami.
(...) To właśnie w pierwszej dekadzie lat 2000 zaczęła się turystyka terenowa w Polsce. Wtedy budowało się auta według takich zasad – lift, duże koło, stalowe zderzaki, wyciągarki i masa, masa szpeju, który zazwyczaj się nie przydawał, ale ważył tyle, że te samochody ledwie mieściły się w limicie 3,5 tony. A często go przekraczały. Nikt nie patrzył nawet czy ten samochód wytrzyma, zwłaszcza zawieszenie. I właściwie tak zostało do dziś.
Ja, obserwując pustynie i realne potrzeby klientów, z czasem zacząłem odchodzić od budowania ciężkich "słoni" z mocno ograniczonymi zdolnościami terenowymi, a nawet asfaltowymi. Nie da się takim samochodem jechać szybko nawet autostradą, tzn. można się rozpędzić, ale każdy zakręt grozi przewróceniem.
Wyjazdy do Afryki z kierunkiem na pustynię takim sprzętem okażą się klapą. Auto nie wytrzyma, a co dopiero mówić o jego sprawności. Typowe wyprawówki nie są zdolne do wjazdu na pustynie, na wydmy. Żebyśmy się zrozumieli, takie pojazdy nadal są wartościowe, ale do zupełnie innej turystyki, gdzie ideą jest też życie w tym samochodzie. Dlatego ludzie robią te zabudowy, namioty, prysznice – nie neguję tego.
Moja idea budowania auta wyprawowego to pojazd lekki, na oryginalnych zderzakach, z bardzo sprawnym zawieszeniem, pozwalającym na szybką jazdę. Co to oznacza w praktyce? Brak zbędnego szpeju, żadnych stalowych zderzaków modnych w Australii, które robią co prawda duże wrażenie, ale ważą po kilkadziesiąt kilogramów. Żadnych bagażników dachowych, żeby środek ciężkości był jak najniżej. Zostawiamy oryginalne zderzaki, żeby bezpiecznie i bez awantur ze służbami przejechać przez Europę, ale podcięte tak, by uzyskać jak najlepszy kąt natarcia i zejścia, co jest niezwykle ważne na pustyni. Oczywiście do tego komplet osłon chroniących całe podwozie. Dobre oświetlenie, niezbędne na takich wyprawach i wyposażenie w sprzęt ratunkowy, tj. trapy i podnośniki. Wyciągarka może się przydać, ale nie jest niezbędna. Podsumowując – minimalizm, a nie maksimum wszystkiego, co da się kupić.
Lludzie niejednokrotnie nie mogą sobie pozwolić na bardzo długie wyprawy ze względu np. na prowadzone przez nich interesy czy też firmy. Chcą jechać na 7-10 dni na fajną wyprawę. I teraz, jeśli masz jechać ciężką wyprawówką do Afryki, to zanim dojedziesz do portu, z którego masz przeprawę, to już mija dużo czasu, a jeszcze trzeba wrócić - to już daje kilka dni jazdy po Europie. Na miejscu, czyli w Afryce, masz realne prędkości po szutrach ok. 20-40 km/h. Więc ile zwiedzisz, jeśli musisz dojechać do jednego miejsca powiedzmy 100-150 km?

Jeśli masz typową wyprawówkę, to po kilkunastu minutach szybkiej jazdy po wymagających szutrowych tarkach amortyzatory się wyleją. Dla odróżnienia - jak jechałem na trening na wydmach ze swoim klientem, to on jechał normalnie swoją rajdową toyotą tempem rajdowym, a ja obok niego swoim wyprawowym patrolem. W ten sposób możesz przez godzinę-dwie dojechać na wydmę, pojeździć, pobawić się, pozwiedzać i wieczorem pojechać do hotelu czy na biwak, a drugiego dnia w inne miejsce. Klasyczną wyprawówką potrzebowałbyś na to trzech-czterech dni. Jeśli w ogóle by to wytrzymała, a o jeździe po wydmach nie ma mowy.
Niezawodność takiego samochodu jest bardzo ważna, jeśli chcemy odjechać od drogi głównej np. pojechać na wydmy. Jeśli coś się zepsuje 100 km od drogi, to jest ogromny problem. Kolejna rzecz to zasięg. Lekkie auto może spalać ok. 50 proc. mniej niż auto mocno obciążone. Są takie wycieczki po Afryce, że jeśli twoje auto nie ma 1000 km zasięgu, to nie ma jazdy na wydmę. Doposażamy terenówki w dodatkowe zbiorniki, by nalać łącznie ponad 100 litrów, albo bierzemy kanistry.
Trzeba zacząć od tego, że samochód musi być w bardzo dobrym stanie technicznym. W ogóle nie ma miejsca na kompromisy i oszczędności. Rama musi być bez rdzy, przebieg auta nie może być za duży, chyba że je odświeżymy. Mowa o rozebraniu auta i wymianie wszystkich zużytych części.
Podstawą jest oczywiście zawieszenie i właściwy dobór jego parametrów do masy. Oczywiście masy samochodu plus tego, co chcemy zabrać. Nie można budować wyprawówki tak, że najpierw robimy modyfikacje w aucie, zwłaszcza zawieszenia, a potem zastanawiamy się, co zabierzemy na wyprawę. Zawieszenie za ok. 20-25 tys. zł, np. Kinga lub Foxa, to do Land Cruisera już jest bardzo dobry sprzęt do wyjazdu na pustynię. Topowe, budowane na zamówienie będzie kosztować nawet 50 tys. zł. Mowa o markach takich jak Donnere czy Ohlins.
Amortyzator musi mieć zbiornik zewnętrzny na olej i regulację. Ważne są też dobre uszczelnienia. Popularne tanie amortyzatory do liftowania terenówki nie nadają się na takie wyprawy. Do amortyzatorów, które mocowane są przed tylnym mostem, stosuję osłony, żeby piach i kamienie w nie nie uderzały. Żeby była jasność – w Europie to nie ma sensu.
Jeśli samochód ma przednie zawieszenie niezależne, to też ważne są osłony na manszety na półosie. Dodatkowo preferuję progresywne sprężyny, które z jednej strony dadzą nam wysoki komfort jazdy po szutrze, a z drugiej, przy dużym dobiciu, nawet po skoku, stają się bardzo twarde.
(...)

maltarn
Posty: 27
Rejestracja: 14 sty 2020, 15:13

Re: Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: maltarn »

Miałem okazję poznać p. Piotra. Doświadczony w tych tematach, to trzeba przyznać. Udzielił mi podobnych rad, w skrócie: nie rób z auta kotwicy ważącej 3,5t :)

Jarosław Prezes
Posty: 40
Rejestracja: 25 paź 2022, 19:03
Auto: TLC J15
Kontakt:

Re: Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: Jarosław Prezes »

Słuszna koncepcja ale w określonych celach i zastosowaniach. Przeczytajcie proszę cały wywiad bo fragment tu zamieszczony niestety powoduje trochę zniekształcony obraz tego co Piotr chciał powiedzieć.
Ciężkie pancerne wyprawówki nadal są niezbędne na Afrykę bo Afryka to nie tylko wydmy Maghrebu gdzie dojedziemy promem i śpimy na campach. To też np Namibia i Botswana gdzie bez takiej pancernej wyprawówki nie da rady ;-)

Awatar użytkownika
kylon
Klubowicz
Posty: 18055
Rejestracja: 04 kwie 2007, 21:32
Auto: BJ42
Kontakt:

Re: Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: kylon »

Dokładnie. Wszystko zależy od potrzeb. Piotra znam i wywodzi się z rajdów szybkich i tu ma rację. Im lżejsze auto tym lepsze na wygłupy po wydmach. Sam kilkukrotnie na nich byłem i człowiek dostaje bzika chcąc po nich jeździć. Wszystko należy budować z rozwagą. No ale jak chcemy zabrać ze sobą dom na miesiące to już inaczej to wygląda.

TomekW
Posty: 304
Rejestracja: 26 wrz 2014, 01:40
Auto: VDJ76
Kontakt:

Re: Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: TomekW »

dwa defendery
110 i 110 :)

wariat cudowny i golas do zabawy - masa 1700 kg
Obrazek

uzbrojony, oklatkowany, z zabudową wóz mieszkalny - masa 2700 kg
Obrazek

Awatar użytkownika
Jake
Moderator
Posty: 2440
Rejestracja: 12 cze 2017, 01:57
Auto: Toyota 4-Runner 3.4 V6 1991
Kontakt:

Re: Wywiad z Piotrem Sołtysem: Buduje w Polsce auta na wyprawy do Afryki

Post autor: Jake »

To jest bardzo niebezpieczny temat takie dyskusje pt co jest zbedne a co potrzebne.
Bo jeden powie ze terenowka uzborojona po zeby, drugi ze taka na lekko, a trzeci objedzie Afryke maluchem i powie - ale chlopaki, po co Wam te 4x4...
To ze auto musi byc w dobrym stanie to oczywiste, ale to ze trzeba zalozyc zawieszenie za 25k czyli wiecej niz cala tania terenowka - to ja delikatnie rzecz ujmujac bym polemizowal. Przegrzane amortyzatory sie nie wyleja - po prostu przestan tlumic i autem zacznie tak bujac i trzachac ze trzeba bedzie zwolnic. Ale zwykly Dobinson czy podstawowe OME wcale nie sprawdza sie zle - a kosztuje coz... no duzo mniej niz 25k i zadnych zewnetrznych zbiorniczkow oleju nie ma.
Stalowe zderzaki to osobny temat rzeka. Dla jednych zbedna ciezka kotwica - dla mnie podstawa zaraz po kolach. Fabryczne zderzaki w moim 4R po 3 latach wygladaja jak suszona sliwka. Tu obite, tam wgniecione, tu obdarte, tu wydziobane. No ja nie umiem jezdzic niekontaktowo. Z drugiej zas strony - nie uwazam zeby kazda afrykanska wyprawowkach musiala sie nadawac do skakania po wydmach. Mnie tam na przyklad do wygibasow po piasku nie ciagnie.

ODPOWIEDZ