Toyota Land Cruiser Owners Club Poland

Największy, najlepszy, jedyny klub Toyota Land Cruiser w Polsce.
Dzisiaj jest 17 lis 2018, 23:18
www.tlc-camp.pl/sklep/


Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 12 paź 2018, 7:36 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 6:52
Posty: 1876
Lokalizacja: lublin/Wrocław
Auto: Taro(hilux) 3.0 V6
lj70 2LTII r1986
LJ78 2LT EFI 1991
ja

a tak na temat twojego wywodu
pitolisz

te silniki są mocno idioto odporne - i znoszą bardzo dużo - naprawdę dużo
wymagasz od silnika sprawności silnika do sportu - a to ma byc silnik/auto które przejedzie milion kilometrów na byle czym
które w każdej wiosce połatasz drutem i będziesz dalej jechał

wracając do uszczelniania - do wymiany dolnego uszczelniacza nie trzeba demontować chłodnicy

a do głównego pytania - zrób tak jak piszą chłopaki umyj i szukaj dziury w całym
ps, Mechanika masz chyba od LR lub jeepów
ps2 na Tlccampie - był jeden LR - pierwszy raz widziałem właściciela który wozi ze sobą karton który podkłada pod auto na postoju - bo tak cieknie


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 8:14 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 paź 2008, 22:15
Posty: 5796
Lokalizacja: Stary Sącz, Reykjavik
Auto: RJ 70 '88
Pokrywa zaworów to najczęstsza przyczyna zasyfienia całego silnika. Tak statystycznie.

Uszczelka jest normalnie dostępna w aso, i cena nie wymaga brania kredytu ... :wink:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 9:12 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 kwie 2007, 21:32
Posty: 15222
Lokalizacja: Warszawa
Auto: BJ42
oradek pisze:
Chłopcy Kylona uszczelniali mi 3x połączenie głupiego przewodu płynu hamulcowego na tylnej osi, jak dotąd nie udało się uszczelnić, chociaż teoretycznie zostało wymienione wszystko, co możliwe i co najwięksi fachowcy od Toyoty, uznali za słuszne, nie licząc się z kosztami ani czasem zapewne ;)

Lj73 2,4 LTII 1991 Oradek


Radku. Ja zupełnie sutuacji nie pamiętam. Może mam zryty łeb od nadmiaru pracy za co najmocniej przepraszam. Pamiętam cieknący przewód nagrzewnicy. Ale jeśli coś trzy razy poprawialiśmy choć nie pamiętam to na pewno za to nie zapłaciłeś. Pozwoliłem sobie dziś z rana przejrzeć wszystkie faktury. Na jednej dotyczącej tylnego mostu są dwie pozycje: 60 pln dprobienie przewodu hamulcowego i 40 pln wymiana a na drugiej dotyczącej przedniego mostu przewód hamulcowy 31 pln. Zatem pisanie, że wymieniliśmy wszystko co możliwe nie licząc się z kosztami i czasem jest chyba niesłuszne. Z tego co pamiętam oba niezależne przewody były wymieniane podczas montażu blokad. Osobno tyłu i potem po sporym okresie czasu przodu.
Jestem raczej osobą uległą i bezkonfliktową i nie przerzucam na klientów swoich porażek. Choć nie wydaje mi się aby tu takowa wystąpiła.

To tyle jeśli chodzi o samoocenę.

Teraz uszczelki. Nawet cały komplet silnika bez uszczelki pod głowicą nie kosztuje majątku. Koło 1000 pln. Dla jednego mało a dla drugiego bardzo dużo. Ja to rozumiem ale w przypadku Toyoty nie warto osCzędzać na kiepskiej jakości zamienniki. Właśnie dlatego że robi się to po kilka razy. Są oczywiście przypadki trudne i trzeba szukać i próbować wiele razy no ale to życie.

Znacie moje zdanie na temat tuningowania silników które mają 20 lat i 300 tyś. Jest to z dupy w mojej ocenie robota. Chyba że po generalce na wysokiej klasy częściach. Ale dmuchanie innymi turbinami, przeróbki pomp itp na starociu uważam za nietrafiony pomysł i znam już trzy przypadki w ostatnich dwóch latach gdzie skończyło się to totalną degrengoladą. Coś nie wytrzymało, coś się urwało itp.

Choć rozumiem tych co chcą i tych co to robią. Szacun dla ich wiedzy.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 9:57 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2017, 21:46
Posty: 437
Lokalizacja: mazowieckie
Auto: KZJ95
kpeugeot pisze:
ps2 na Tlccampie - był jeden LR - pierwszy raz widziałem właściciela który wozi ze sobą karton który podkłada pod auto na postoju - bo tak cieknie

To był taki LR incognito https://youtu.be/azndG71viqc


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 10:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 sty 2016, 16:57
Posty: 38
Lokalizacja: Szczecin
Auto: LJ70
Absolutnie zdaję sobie sprawę, że ładowanie kasy w to auto nie podniesie jego wartości i nie o to mi chodzi.
Chcę móc nim jeździć jak najdłużej bez sprawdzania oleju co 100km.
Poza tym mam trochę dość cmokania JPD (Jaśnie Pana Diagnosty) na każdym przeglądzie. ;)

Co do mechaników, to myślę że w końcu znalazłem całkiem rozsądnego (chociaż bardziej patrolowca),
ale jak mówicie to jest raczej grubsza zabawa i raczej wieloetapowa.

Silnik nie jest cały usyfiony. Góra jest czysta. Cieknie gdzieś u dołu.
W każdym razie widzę z tej rozmowy, że wymiana uszczelniaczy wału na pałę
nie za bardzo ma sens.
Ok, to spróbujemy jeszcze raz umyć ten silnik i przyjrzeć się temu dokładniej.
Jeszcze raz dzięki za pomoc.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 10:40 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 kwie 2007, 21:32
Posty: 15222
Lokalizacja: Warszawa
Auto: BJ42
W takim przypadku umycie i obserwacja to najważniejszy pierwszy krok.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 19:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 lis 2017, 20:46
Posty: 309
Sorry, ale muszę się odnieść.

Kylon, źle mnie zrozumiałeś, to nie był zarzut, tylko przykład, dla udowodnienia tezy o tym, że starocie, gdy z jednej strony zaklejasz to z drugiej wycieknie. Właśnie taki "tani drobiazg" za 40 czy 60 zł. Za nim trzeba by pewnie wymienić kolejny za 40. Potem taki za 300. Potem za 1500... Razem 30 000

Chodziło mi o to, że nawet najlepsi fachowcy, czyli Twoi ludzie, mając czas i środki, nie radzą sobie z "drobnymi naprawami" staroci, bo staroć to staroć i jeśli ma być skutecznie, to trzeba zrobić, tak, jak robisz - kompleksowa odbudowa, wymiana większości elementów na nowe, żeby zachowywało się, jak nowe.

W przypadku lj7, jest to co najmniej mało rozsądny kaprys, taka kompleksowa odbudowa, bez uzasadnienia ekonomicznego, bo doprowadzenie takiego auta do stanu bliskiego ideałowi to wydatek minimum 40 tys zł a za tyle, plus baza, można kupić auta o większej wartości użytkowej i kolekcjonerskiej, w które najzwyczajniej w świecie "opłaca się" inwestować, jak np w modele land cruiser serii 40, 60, 80. Opłaca się, w tym sensie, że po takiej naprawie wartość auta wzrośnie, a z czasem wartość auta jeszcze bardziej wzrośnie.

Niby samo uszczelnienie silnika to "uszczelki silnika tylko 1000".
Ale z robocizną to już nie będzie 1000 a 2000 i to dopiero będzie początek. Bo może ciec z powodu pęknięć, bo miska krzywa, bo wokół czujnika będzie ciec itp itd

Chyba wszyscy się zgodzą, że modele lj7 nie są kolekcjonerskie a w ogóle z serii 7 to może kzj albo hzj mają wartość "kolekcjonerską", chociaż i tak są mniej popularne niż modele 40, 60 albo 80.

Co do kosztów, to wszystkim mogę z czystym sumieniem polecić serwis Kylona, wyprawa4x4 i to często robię, bezinteresownie, bo to jeden z nielicznych warsztatów, gdzie robi się tanio, solidnie a jeśli jakaś pierdoła wymaga poprawy, to bezpłatnie jest poprawiana.

Ja jestem bardzo zadowolony z wszystkich napraw i udoskonaleń, które mi robiliście.

W wątku "moja toyota", chyba dość wyraźnie o tym piszę.

Napiszę to jeszcze raz, żeby była jasność :)

Wiem jednak, że jeśli ktoś nie robi u Ciebie, tylko gdzie indziej, jak np Paweł łożyska, to można się oszukać, bo nie każdy sobie poradzi i dwa razy może robić. Taka specyfika auta. Mało kto się zna. Czyli szybko z 2000 może się zrobić 4, a wartość auta przez to nie wzrośnie. Kupujący popatrzy na lakier i ramę może, posłucha, jak jeździ, czy ma "fajne opony". Wycieki? :) kogo to interesuje :)

Co do "nie liczenia się z kosztami", to nie pisałem, że drogo zapłaciłem u Kylona, tylko, że nigdy nie mówiłem, żeby coś drutować, ratować zamiast wymienić, dawać używane zamiast nowego, a wręcz przeciwnie, prosiłem, żeby robić dobrze i na lata. Nie pytałem się ile co kosztuje, chciałem mieć zrobione a to właśnie znaczy "robić, nie licząc się z kosztami" :)

Nie liczyłem - a i tak cieknie taka pierdoła, jak przewód hamulcowy w miejscu łączenia na tylnej osi.
Czy wymiana tego jest droga? Nie wiem, wątpię.
Czy wymieniłem wtedy przewód za 40 zł tylko? Chyba nie :)
Czy zapłaciłem drogo za wszystko? Też nie.

W niektórych autach, zakup 4 opon po 500 zł/szt spowoduje przekroczenie wartość auta i nie podniesie jego wartości przy odsprzedaży taki już jest rynek offroadowy :)

Nie wnikam dlaczego się nie udało zlikwidować wycieku, ani do nikogo nie mam pretensji. Stwierdzam tylko fakt. Tak jest. To właśnie napisałam, żeby człowiek wiedział, że ze starociem nie będzie różowo.

Namawianie chłopaka, żeby wydał 1000 zł na uszczelki plus za wymianę dał kolejny 1000... To trochę moim zdaniem nie fair, jeśli nie wspomni się przy okazji właśnie o tym, że uszczelnianie terenówek, to "never ending story" :)

Nawet toyota, jeśli ma 30 lat to może mieć jakieś usterki, a mimo naprawy jednego elementu, obok drugi się zepsuje.

To jest moje wrażenie z likwidowania wycieków z aut, zwłaszcza terenowych, chociaż nie tylko.
Warto, żeby kolega się dowiedział, że nie jest to łatwe i nawet gdy zgłosi się do fachowców, nawet gdy wymienią mu wszystko, nawet gdy zapłaci 1000 zł za wszystkie uszczelki, nawet jeśli nie zrobi żadnego tuningu u Rokfora to i tak się okaże, że coś mu cieknie, a wartość takiego kompleksowego uszczelnienia całego auta, bo nie tylko silnik cieknie, to będzie co najmniej 2000 zł. Czy ktoś musi na to brać kredyt? :) nie wnikam. Nigdy nie liczę cudzych pieniędzy.

Sedno mojego postu - drugie odwieczne prawo natury - tak to sobie żartobliwie nazwałem.

Takie mam doświadczenia ze starymi autami. Na pocieszenie powiem, że Mercedesy ciekną już w wieku 5 lat a jeśli Gaz nie cieknie, to znaczy, że właśnie umarł :)

Co do "tuningowych zabiegów", chyba nie sugerujesz, że z tego powodu, że Rokfor założył mi turbinę to mi przewód hamulcowy cieknie?

Kpeugeot, nie rozumiem Twojej wypowiedzi, czy to do mnie było? Chcesz mnie obrazić, czy sprowokować? :)

Opisałem fakty, swoje wrażenia z napraw oraz przemyślenia odnośnie sensu ekonomicznego pewnych działań.

Kto ma inne zdanie, ten je wyraża i uzasadnia. Takie są zasady wolnej debaty i byłbym wdzięczny za ich przestrzeganie :) wtedy na pewno będzie milej :) bo gdy każdy jako argument będzie stawiał "pitolisz" albo jeszcze lepiej, jak 5 letnie dziecko "głupi jesteś", to się zrobi może ciekawie i emocjonująco, ale mało z tego wyniknie :)

Ja, gdy z kimś chcę rozmawiać, nie zaczynam od tego, że mu nogi śmierdzą

Lj73 2,4 LTII 1991 Oradek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 19:34 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 paź 2008, 22:15
Posty: 5796
Lokalizacja: Stary Sącz, Reykjavik
Auto: RJ 70 '88
Ja, w przeciwieństwie do Kylona, akurat uważam, że stare silniki z dużym nalotem i niepewną historią są akurat idealne do "tuningu". Celowo w cudzysłowiu - bo w przypadku 2L-T to nie jest właściwie tunning - a odzyskanie parametrów fabrycznych. No, może z lekką górką ... :wink:

Czemu tak? bo ich nie szkoda. Jeżeli silnik jest na wykończeniu - to co za różnica, co się z nim zrobi? Padnie - to padnie, Znaczy się, że faktycznie był skończony (bo zdrowy nie złamie wału czy korbowodu od tego, że turbina robi 1,2 bara zamiast 0,7) - a co to za frajda jechać na silniku, co mu została połowa nominalnych parametrów? :wink:

Do prawdziwego tunningu 2L-T się nie nadaje. Jak zresztą właściwie każdy silnik z komorami wirowymi w głowicy. Można je ustawić optymalnie - i tyle w zasadzie.

Co, jak się okazuje w praktyce - daje całkiem fajne efekty. I jest przy okazji opcją znacznie tańszą - niż swap do innych, mocniejszych jednostek napędowych.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 19:38 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 6:52
Posty: 1876
Lokalizacja: lublin/Wrocław
Auto: Taro(hilux) 3.0 V6
lj70 2LTII r1986
LJ78 2LT EFI 1991
Oradek tak było do twojej wcześniejszej wypowiedzi

jeśli mechanik mówi że jak cieknie to tak ma być to chyba coś nie halo
i serio czasami warto wyluzować z autem

jeśli dobrze kojarzę twoja lj73 - to było auto kiedyś w Lublinie - i wiem że miało dziwne przypadłości w tym cyrki z silnikiem - paliło chyba z 15l/100km

myślę że jeśli j7 zrobisz na oryginał to na pewno nie stracisz, auta w oryginale trzymają wartość

pisałeś o swapach i modach tego auta ale zapominasz ze każdy mod to to odejście od oryginału
i późniejszy problem z odsprzedażą


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 12 paź 2018, 22:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 lis 2017, 20:46
Posty: 309
kpeugeot pisze:
Oradek tak było do twojej wcześniejszej wypowiedzi

jeśli mechanik mówi że jak cieknie to tak ma być to chyba coś nie halo
i serio czasami warto wyluzować z autem

jeśli dobrze kojarzę twoja lj73 - to było auto kiedyś w Lublinie - i wiem że miało dziwne przypadłości w tym cyrki z silnikiem - paliło chyba z 15l/100km

myślę że jeśli j7 zrobisz na oryginał to na pewno nie stracisz, auta w oryginale trzymają wartość

pisałeś o swapach i modach tego auta ale zapominasz ze każdy mod to to odejście od oryginału
i późniejszy problem z odsprzedażą
Ja kupiłem swoją w Warszawie, tu była kilka lat, wcześniej była w Lublinie wg karty pojazdu. Mogę Ci zeskanować kartę, skoro tak Cię interesuje jej historia, chociaż nie wiem co to ma do rzeczy.

Paliła mi zawsze koło 10 litrów. Był problem z czujnikiem paliwa i przeciekiem na rurach wlewu paliwa, ale zawsze tankuję do pełna, więc łatwo liczy mi się spalanie.

Wycieków nie miałem z silnika o dziwo, tylko z turbiny, hamulców, kul, chłodnicy, wspomagania i wszystkiego co możliwe, ale nie silnika :) Silnik akurat był w super stanie. Gdybym go nie zalał to by mógł przejechać spokojnie milion kilometrów.

Jeśli stan mojego auta mocno się nie pogorszy, to będzie "trzymała wartość", bo jej wartość jest bliska ceny złomu i trudno, żeby mogła spaść :)

Mam Syrenę 103, kupiłem ją kilka lat temu, za około 10 tys i chociaż to porażka technologiczna, to co roku jest warta więcej :) ostatnio miałem klienta, który dawał 35 tys zł, ale nie mam ciśnienia żeby się jej pozbywać. Dlatego nawet w segmencie aut "śmieciowych", nie uważam tlc lj7 za lokatę ;)

Dlatego powtórzę, że władanie do takiego auta 2 tys zł w uszczelnienie, uważam za marnowanie pieniędzy, zwłaszcza w silnik 2lt.

Po pierwsze dlatego, że wszystkich wycieków się nie zlikwiduje uszczelniając silnik. Jeśli silnik będzie suchy, to będą ciekły mosty, kule, hamulce, wspomaganie. Potem turbina, chłodnica itd. Każda z tych awarii, żeby je zlikwidować i uszczelnić to wydatek minimum 500 zł :) regeneracja chłodnicy 1500 a np Pawłowi wytrzymała całe 25 miesięcy :)

Po drugie, dlatego, że ile się nie włoży w to auto, w jego uszczelnienie, to jego "dzielność terenowa" się nie zwiększy, a wartość przy odsprzedaży nadal będzie między 10 a 20 tys.

Diagnosta, żeby się nie czepiał? Trzeba szukać takiego, który sam ma terenówkę, to się nie będzie czepiał a przed badaniem umyć auto, lub mocno zabłocić, w zależności od tego co i gdzie cieknie.

Mówisz, że z autami trzeba wyluzować, ale równocześnie nie powinno nic wyciekać? :)
Ja tu widzę pewną sprzeczność.

Ja mówię, że przy starych autach, wycieki różne to norma i o dziwo, nie tylko mechanicy Land Rovera tak mówią :)

Jeśli na starość człowiek popuszcza w gacie, to auto też może :)

Jeśli wycieki przeszkadzają to taniej kupić dużo młodsze niż robić strucla. Jeśli ktoś chce robić, to lepiej jakiś model z potencjałem jak np. 60 albo 80.
Na pewno lepiej niż 70 albo 90 :)

Co nie zmienia faktu, że 80% ludzi na forum pakuje równowartość samochodu,albo i więcej, w jego uszczelnianie i remontowanie, włącznie ze mną.

Jednak sensu ekonomicznego nie ma w tym żadnego.

Trzeba ten fakt zaakceptować :)

Jeśli ktoś jeszcze nie jest emocjonalnie związany z autem, to warto wybić mu z głowy remonty, bo to pułapka, finansowa studnia bez dna :) a za 6 lat, po 3 latach stania auta w ogródku, trzeba będzie zrobić miejsce na grilla i będzie sprzedane w cenie złomu :)

Lj73 2,4 LTII 1991 Oradek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 paź 2018, 7:51 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 6:52
Posty: 1876
Lokalizacja: lublin/Wrocław
Auto: Taro(hilux) 3.0 V6
lj70 2LTII r1986
LJ78 2LT EFI 1991
Misiu drogi
Mija lj7 mam od 10lat i troszkę jeździła w terenie i hil takze
I nie ciekną a juz na pewno nie przewody hamulcowe

Może powinniśmy rozróżnić pijecie cieknie od poci się
Moje doświadczenia z moimi autami sa takie za zazwyczaj naprawia sie w nich cos tylko raz i porządnie a potem spokój

W czasie powodzi w Wilkowie utopiłem hila. Wziął wodę przez silnik. Ale nie pigią sie. Do dzis ten silnik mam w lj7.
Czasami jak ze wszystkim trzeba sobie siąść i policzyć co się chcę.
Chcesz miec auto jak z fabryki to tyle kosztuje
Chcesz żeby jeździli to się duperelami nie ma co przejmować
Jak boisz się ze musisz dolewać olej co 100km tzn z nie cieknie tylko sie leje z niego a to Malo bezpieczne dla silnika

Ja nie mam budżetu na naprawy aut. Dlatego tez robię wszystko sam. Ale to tez daje dużo frajdy. Szczególnie gdy odkręcasz 30letnia śrubę a ona jest jak nowa

I na koniec albo wycieki robisz po kolei i to wtedy jednorazowo nie jest duży koszt albo robisz kompleksowo z pełnym remontem i zapominasz o temacie

Myślisz ze kzj nie poci sie? Czy inna benzyna?
Nawet nowe silniki sie pocą ale to nie znaczy ze ma się z nich lać


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 paź 2018, 18:15 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 sty 2016, 16:57
Posty: 38
Lokalizacja: Szczecin
Auto: LJ70
Może trochę uściślę. Nie mam jakiegoś wielkiego ciśnienia na robienie tego silnika.
Chciałbym to zrobić, bo ... lubię mieć auta w pełni sprawne technicznie, ale nie za wszelką cenę.
Spokojnie, nie wezmę kredytu i nie zastawię domu, aby spelnić tą fanaberię. ;)

Z tym "co 100km", to była taka figura retoryczna. Z 5 tys. km bez dolewki przejadę.
Nie mniej po prostu lubię jak silnik jest suchy, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

Co do "sensu ekonomicznego", to jest on biegunowo odległy od tego co robię z tym autem,
począwszy na zakupie. ;)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 13 paź 2018, 18:31 
Offline
Klubowicz
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 paź 2008, 22:15
Posty: 5796
Lokalizacja: Stary Sącz, Reykjavik
Auto: RJ 70 '88
Póki co to znam jeden silnik, którego nie dało się trwale doszczelnić. To ten z froty 2.0 ... :wink:

Ma spaprany system odpowietrzania komory silnika - ulega on całkowitemu zabetonowaniu gdzieś tak po roku od czyszczenia (takie sitko - jest serwisowalne) - a jak już ulegnie - to nie ma takiej opcji, żeby silnik którędyś oleju nie puścił. Jak se nie znajdzie innej dziury - to ostatecznie wypluwa bagnet - i koncertowo wszystko paprze olejem ... :mrgreen: Plus patent z korkową uszczelką pokrywy zaworów - nawet nówka sztuka potrafi cieknąć ... :mrgreen:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2018, 14:22 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 lis 2017, 20:46
Posty: 309
W pełni zgadzam się z przedmówcami.

Jeszcze raz tylko wtrącę temat mojej, subiektywnej opinii o 2lt, na podstawie doświadczeń Pawła, a nie moich. Silnik wyjątkowo słaby, stary, cieknie, części tak drogie, jak do innych silników, lepszych, mocniejszych.

Przyznam tu rację Kylonowi, że zamiast remontować 2lt, czy 2LT-II, "opłaca się" zmienić na 1kzt. Nie zmieniał bym 2lt na 2LT-II, bo oba silniki są już stare i słabe. Jeszcze kilka lat temu miało to sens, ale dziś, kiedy silniki 1kzt są w tych samych pieniądzach co 2LT-II, wybrał bym 1kzt, jako silnik o wiele ciekawszy.

Silnik 1kzt można kupić za około 3tys, we w miarę dobrym stanie, trzymający ciśnienie, wszelkie uszczelnienia itp dokupić od razu za około 1tys.

Dlaczego tak?

Bo faktycznie silnik 1kzt będzie dawał tyle radości co stuningowany przez Rokfora 2LT-II.

Tylko taniej wyjdzie wymienić i nowy od razu uszczelnić niż tuningować i uszczelniać starocia.

Kylon też ma trochę racji z tym, że tuningowanie silników z przebiegiem 300kkm to proszenie się o kłopoty. Chociaż cały offroad to nieustanne proszenie się o kłopoty

Jesteś w dobrym momencie swojej drogi z modyfikacjami auta. Jeszcze nie wydałeś równowartości silnika na naprawy starego :) łatwiej Ci podjąć decyzję o ewentualnej wymianie. Nie wszyscy mają tyle szczęścia.

Uszczelnianie 2lt, jeśli nie zrobisz tego sam, będzie kosztować ponad 2 tys I może wymagać wyjęcie silnika, a więc kosztów dużych, a w każdej chwili silnik może się skończyć.

Poza tym, nawet w pełni sprawny 2lt, a nie jest demonem mocy i objeżdża go, stare suzuki z benzynowym silnikiem 1.3

To silnik, jak napisali przedmówcy, skonstruowany do tego, żeby robić miliony kilometrów na słabym paliwie, bez napraw, w trudnym terenie i wozić z punktu A do punktu B ludzi i sprzęt. Nie jest to silnik do "zabawy w terenie", czyli do podjeżdżania na piaskowe górki, przejeżdżania przez błoto itp bo ma za małą moc do tego i się grzeje łatwo, przez co może skończyć żywot na jednej kałuży.

Tu 3 minutowy film, na którym żywota dokonał silnik 2lt Pawła:

https://youtu.be/Gi-1uokVOlo

Silniki 1kzt też jest silnikiem fabrycznym do Toyoty j7, więc załatwił bym, po wymianie silnika, zmianę wpisu w dowodzie na nową pojemność i po sprawie. Nadal będzie to auto z fabryczną jednostką napędową. Ma to znaczenie w przypadku imprez, na których rodzaj silnika decyduje do której klasy będziesz przypisany. Zmiana 2lt na 1kzt = rozwiązany problem braku mocy i osiągów a równocześnie wydatki poczynione na remont takiej jednostki, są bardziej "opłacalne".

Chociaż kategoria "opłacalności" przy hobby, to temat grząski, jak błoto na filmie powyżej :)

Ryzyko? Są 3 ryzyka przy wymianie silnika:
1. Słaby dawca - np. silnik z pękniętą głowicą albo u kresu żywota, zakatowany.
2. Spaprane przełożenie przez mechanika, które spowoduje problemy.
3. Chłodzenie - w zależności od tego co masz, może wymagać wymiany chłodnica i przewody, jeśli nie zadbasz, to może spowodować uszkodzenie "nowego" silnika. Ale to dotyczy także Twojego aktualnego silnika i każdego innego. Większość problemów z głowicami to brak chłodzenia. Oczywiście, łatwiej i szybciej zagrzejesz w w terenie silnik, który nie ma mocy :)





Lj73 2,4 LTII 1991 Oradek


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Post: 14 paź 2018, 15:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lip 2017, 14:57
Posty: 255
Lokalizacja: Warszawa
Auto: Toyota LJ70,
silnik 2,4td
rocznik 1987
Chyba Gołomp ;) Mi uszczelniaczami ciekło i po wymianie silnik suchutki. Ale tez długo się bujałem z wyciekami, jednak finalnie udało się pozbyć wycieków. Szkoda, że tuż przed wymianą silnika :D Teraz jestem w trakcie swapa na 1kzt bo 2lt chyba ma mnie dość :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 51 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group